sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział III


Zanim Lucy zdołała się obejrzeć, nastał listopad, a z nim opady śniegu i zimny, przecinający skórę wiatr. W związku ze zbliżającą się przerwą bożonarodzeniową, nauczyciele zadawali coraz mniej pracy domowej, ale Lucy i tak nie mogła nadążać z nawałem pracy. Mimo, że do SUMów jeszcze trochę czasu, profesor McGonagall ich nie oszczędzała. Codziennie analizowali trudne tematy, zadawała góry pracy domowej, kazała uczyć się na pamięć różnych skomplikowanych zaklęć transmutujących i ćwiczyć przy tym dziwne ruchy dłoni podczas trzymania różdżki. Lucy musiała sobie radzić z tym oraz ze swoimi przemianami, które miały miejsce co miesiąc. Ostatni raz dziewczyna zmieniła się trzy tygodnie temu, więc pozostał jej tydzień do potwornego bólu. Mimo tych ponurych myśli, dziewczyna próbowała cieszyć się życiem i spędzać czas z rówieśnikami, ale po prostu nie miała z kim. Gryfońskie dziewczyny z dormitorium czarnowłosej nie miały już ochoty zapraszać jej do rozmów i dały sobie spokój. Według Lucy chłopcy wyznawali zasadę "Dziewczyny są z innej planety" i nie zaczynali rozmów, a jeśli tak, to tylko by spytać czy któraś z dziewczyn ma pożyczyć galeona.
Pewnego słonecznego dnia stróżka słonecznego światła leniwie przedostająca się przez szkarłatną firankę padła na twarz śpiącej, niebieskookiej dziewczyny w żeńskim dormitorium. Lucy powoli uniosła powieki, które okazały się zaskakująco ciężkie i szybko je zmrużyła z powodu oślepiającego światła. Powoli usiadła i popatrzyła na śpiące towarzyszki. Heather, dziewczyna, której łóżko stało po jej lewej stronie, spała w najlepsze, a jej proste, długie włosy opadały na poduszkę. Lucy obróciła głowę w prawo i spojrzała na śpiącą Anastasię. Dziewczyna jak zwykle cicho chrapała i leżała zgięta w pół trzymając róg kołdry. Jej szczupłą twarz ozdabiały liczne blade piegi, a kasztanowe, falowane włosy spływały na miękki materac. Anastasia i Lucy nie były przyjaciółkami, ale mogły na siebie liczyć. Czasami odrabiały razem lekcje, wymieniając spojrzenia, czasami jadły razem śniadanie i od czasu do czasu rozmawiały. Kiedy tak Lucy na nie patrzyła, uświadomiła sobie, że od kilku minut gapi się na towarzyszki. Ubrała się szybko i zeszła na dół, do zatłoczonej Wielkiej Sali. W powietrzu unosił się zapach pieczonych, tłustych kiełbasek, gorącej owsianki, parujących, chrupiących tostów i obrzydliwy zapach wędzonych ryb. Lucy z daleka zobaczyła czarnowłosego Ślizgona, na którego wpadła, wybiegając z cieplarni na zielarstwie. Stał w towarzystwie kilku wysokich jasnowłosych uczniów Slytherinu, którzy śmiali się, pokazując niektórych palcami. Nagle chłopak spojrzał w jej stronę i oblał się rumieńcem, podobnie jak Lucy, która szybko zawstydzona schyliła głowę i ruszyła na swoje miejsce. Kiedy przechodziła obok stołu uczniów w zieleni, Ślizgoni patrzyli na nią, a Lucy czuła się niepewnie.
- Szlama - mruknął cicho jeden, ale żaden z nauczycieli tego nie usłyszał, bo w tym samym momencie udawał, że odchrząknął. Uczniowie parsknęli śmiechem, a Lucy zatrzymała się.
- Dureń! - powiedziała głośno i doniośle, by doskonale ją usłyszeli, a później również odchrząknęła. Stół Krukonów i Puchonów również ryknął śmiechem, jeszcze głośniejszym. Lucy zadowolona z siebie ruszyła dalej, ostatni raz oglądając się za siebie. Przy stole Gryfonów już czekały na nią najlepsze potrawy, a Lucy głodna jak wilk zabrała się za kawałek ciasta i sok z dyni.
- Nieźle mu nagadałaś - powiedział jeden z Gryfonów siedzący przy stole.
- Dzięki, ale to tylko słowo. Jedno słowo nie zmieni tego, co ludzie o tobie mówią - odpowiedziała Lucy, po czym wzięła się za ciasto. Miło jej było, że ktoś ją pochwalił, ale chłopak po ostatnich słowach dziewczyny zmieszał się i przesiadł, zostawiając niebieskooką w otoczeniu półmisków i talerzy. Po chwili doszły Anastasia i Heather, które zaciekle o czymś rozmawiały.
-... i te oczy! - mówiła podniecona Anastasia. Dziewczyny uczesane w jednakowy sposób szły szybko do Lucy i usiadły obok niej. Lucy nigdy nie przepadała za rozmowami o chłopakach. Nie była nikim zainteresowana, no, poza ślizgońskim chłopcem.
- A widziałaś te włosy? Uwielbiam taką czerń... - mówiła pogrążona w marzeniach Heather.
- I ten zapach...
- Ideał.
- O czym tak ćwierkacie? - spytała Lucy, chociaż wcale ją to nie obchodziło.
- Widzisz tego chłopaka? Nie, nie tego... Tam po lewej, ten wysoki. - Pokazywała palcami dziewczyna z piegami. Kiedy Lucy skierowała wzrok na czarnowłosego Ślizgona, Anastasia powiedziała, że to on.
- Ee... ładny - powiedziała rozkojarzona Lucy. Czyli nie tylko jej podoba się ten chłopak. Jak zwykle, kiedy wydawało jej się, że nie może być gorzej, okazuje się, że jednak może tak być.
Nie może przecież stracić dziewczyn. Tylko one jako-tako się z nią dogadywały, a Lucy je nawet lubiła. Co było najdziwniejsze - z wzajemnością. Czyli ma udawać, że wszystko jest ok i że nic się nie dzieje?
- Prawda? - Uśmiechnęła się rozmarzona Heather. Większość śniadania dziewczyny rozmawiały o Ślizgonie. Lucy dowiedziała się, że ma na imię Alex. Dowiedziała się również, że jest wolny. Nie sądziła, że ma jakieś szanse, bo przecież... to ona. Heather i Anastasia mogą być na liście Alexa. Są ładne, lubiane, urocze... Czego jeszcze może chcieć chłopak?
Czas przerwy i jedzenia się kończył, a Lucy najedzona i syta powoli zbierała się na wróżbiarstwo. Już miała iść, kiedy poczuła uderzenie w głowę, a po chwili gorącą ciesz spływającą jej po twarzy i ramionach.
- Ups, przepraszam - rozległ się głos za nią. Lucy, której zbierało się na płacz, ściągnęła plastikową miskę z głowy z resztkami owsianki.
- Chłoczyść! - zawołała oburzona Heather, a ramiona i twarz Lucy odzyskały dawną czystość i kolor. Wszystkie oczy były skierowane na nich, obserwując tę sytuację. Lucy przełknęła łzy i odwróciła się. Stała za nią przeraźliwie chuda dziewczyna z włosami w kolorze złocistej pszenicy, opadającymi jej do pasa. Gdyby nie jej podejrzliwy wzrok, można by ją uznać za ładną. Za nią stały trzy dziewczyny, które podobnie do niej, były ze Slytherinu.
- Zrobiłaś to specjalnie! - zawołała czarnowłosa dziewczyna i stanęła na nogi pobudzona.
- Ja? Proszę cię, gdybym mogła, to nie zbliżałabym się do szlamy na kilometr - syknęła i już miała odejść, ale Lucy złapała ją za ramię i odwróciła twarzą do siebie.
- Nie udawaj, paniusiu - warknęła Lucy, a tłum gapiów przybliżył się do nich. - Heather - zaczęła łagodnie i odwróciła się do dziewczyny, która siedziała na przeciwko jej. - Czy ta dziewczyna się potknęła i przez przypadek rzuciła we mnie miską?
- Coś ty, jeszcze namawiała się z dziewczynami - odpowiedziała wściekła na Ślizgonkę Heather.
- Oj dobra, to nie było mądre, przepraszam - powiedziała dziewczyna ze Slytherinu ze wstydem i pochyliła głowę. Większość ludzi, którzy przyglądali się tej akcji nie uwierzyli w jej akt żalu. - Zgoda? - spytała i wyciągnęła w jej stronę chudą rękę.
Lucy biła się z myślami. Ta dziewczyna chyba zwariowała sądząc, że Lucy zapomni o tym nieuzasadnionym ataku latającą owsianką.
- Nie dzięki. Jeszcze się czymś zarażę - wycedziła czarnowłosa dziewczyna i spojrzała Ślizgonce w oczy, a ta odeszła do swoich koleżanek.
- Gdyby mnie dotknęła, musiałabym wyszorować bardzo dokładnie ręce - mruknęła do przyjaciółek, ale specjalnie powiedziała to bardzo głośno, by wszyscy ją usłyszeli.
Przez chwilę było słychać tupot stóp, które z wściekłością uderzały o podłoże, a po chwili każdy w sali, nawet nauczyciele usłyszeli siarczysty policzek. Ślizgonka zaniosła się szlochem, a uczniowie rozeszli się, gdy zobaczyli Snape'a idącego w stronę Lucy.
- Co tu się dzieje? - zapytał jadowicie, a przyjaciółki z gryfońskiego dormitorium i Ślizgonki zaczęły mówić jednocześnie.
- Bo ona...
- To jej wina!
- Uderzyła mnie!
- Dosyć! - przerwał ostro Snape, a dziewczyny od razu przestały gadać. Lucy z czerwoną od złości twarzy, Heather i Anastasia wściekłe, dziewczyny ze Slytherinu i okropna, chuda Ślizgonka ze śladem na twarzy po uderzeniu stały w rzędzie, mierząc się wzrokiem. - Nie chcę już więcej słuchać tej paplaniny zagubionych nastolatek! Nie obchodzi mnie, co tu się stało, ale ktoś musi ponieść konsekwencje za swoje czyny. Doris... - przerwał, widząc zdziwienie na twarzy Lucy. - Dziewczyna z mojego domu, która wylała na ciebie owsiankę. Doris, powiedz nam co tu się stało.
- Przez przypadek wylałam na Smith swoje śniadanie, ale ją przeprosiłam. Później ona się wściekła i uderzyła mnie w twarz - powiedziała szybko Doris, a później z udawanym szlochem przetarła oko, w którym pojawiła się łza.
Świetna z niej aktorka, pomyślała Lucy, która dyszała ze złości. Dlaczego poprosił ją żeby powiedziała, co tu się stało? No tak, w końcu jest opiekunem jej domu.
- Panno Smith, Gryffindor traci pięćdziesiąt punktów, a ty masz szlaban. Za tydzień. Rozejść się, to nie spektakl. -Tłum uczniów ruszył na lekcje, z podnieconymi minami. Widzieli jedną z najlepszych bójek w Hogwarcie i to na dodatek z udziałem dziewczyn.
- To takie niesprawiedliwe! - Oburzyła się Heather. - Ana, już musimy iść, numerologia...
- Taak, trzymaj się, Lucy i pamiętaj, że każdy wie, co tu się stało - pożegnała się Anastasia i ruszyła z przyjaciółką na lekcję, pozostawiając Lucy samą ze swoimi myślami.
Gryffindor stracił punkty, a na dodatek ten szlaban... Chwilkę.
Czy Snape powiedział, że szlaban odbędzie się za tydzień?
_____________________________________________________________________
Przepraszam za tak wielką przerwę pomiędzy notkami, ale miałem problemy z napisaniem tego rozdziału.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

20 komentarzy:

  1. Fajne. Ale czegoś mi brakuje ;x Czekam na kolejny rozdział ;D
    + Zapraszam do mnie jak znajdziesz czas.
    http://slodkiebimbalino.blogspot.com/
    Komentarz za komentarz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w opowiadaniu Syriusza TAKI FEJM

    OdpowiedzUsuń
  3. Soł słit :D
    Snape kanoniczny i jak zwykle bardzo uprzejmy ;D
    Brakowało mi Alexa. Mógłby zagadać.
    Ogólnie fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Robi się co raz ciekawiej;D
    Btw. zapraszam na mojego: http://theelizabethstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że wziąłeś sobie do serca rady czytelników i zacząłeś więcej opisywać ;3
    Robi się coraz ciekawiej, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że wziąłem sobie to do serca. Ciężko było, ale dałem radę XD

      Usuń
    2. I wyszło Ci to na dobre ;3

      Usuń
  6. Extra, super piszesz ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste.
    Świetny styl pisania, czuję się jakbym czytała książkę a nie amatorskiego bloga. Czytania Twojego opowiadania wprawia mnie w kompleksy o,O. Nie chcę być wścibska, ale mogę wiedzieć ile masz lat? Akcja mnie bardzo wciągnęła, co się rzadko zdarza. Dobrze, że postaci nie wymyślone przez Ciebie nie odbiegają od kanonu, bo to jest strasznie irytujące. Czuję niedosyt. Czekam na następny rozdział ;)



    http://lovertolover-mimowszystkostory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz, tak? xD
      Mam 13 lat, w maju 14.

      Usuń
  8. No tak, więcej opisów, to rzuca się w oczy od razu, jest dużo, dużo lepiej (; Styl sympatyczniejszy, miło mi się czytało. Czekam, aż będzie jeszcze lepiej! Jedyne uwagi mam do, hmm, nie wiem, czy słowo "fabuła" byłoby tu odpowiednie. Po pierwsze: sytuacja z 'chrząkaniem' - sama w sobie zabawna, myślę jednak, że trochę nieodpowiedni dobór słów sprawił, że była mniej zabawna, niż być powinna. Wydała mi się dość banalna, mimo to, na plus. Dwa, i to na zdecydowany minus: jak Heather i Ana mogą zachwycać się Ślizgonem?! Co z tego, że jest ładny, on wciąż jest Ślizgonem, one muszą do niego pałać nienawiścią, tym bardziej, że na piątym roku ma się już trochę zatargów między domami za sobą. Trzy: wydaje mi się, że w wieku piętnastu lat chłopcy nie traktują już dziewczyn jak kosmitów xD I cztery: sytuacja z owsianką. W pewnym momencie się pogubiłam, tzn. początkowo nie wiedziałam kto kogo uderzył i dlaczego. A gdy już się dowiadują, że to jednak Lucy, no jest okej, choć nie wydaje mi się, że Snape cokolwiek by jej tłumaczył. Takie małe odstępstwo od kanonu, dość trywialne, ale razi. No i pod koniec było mniej opisów, co owszem, nadało akcji więcej dynamizmu, ale z drugiej strony sprawiło, że przeleciałam całość na szybkiego, zupełnie się przy tym nie zatrzymując.
    Podsumowując: jest lepiej, ale może być jeszcze lepiej! (; I proszę, nie rób z bohaterów takich szablonowych nastolatek i nastolatków, głupiutkich i naiwnych, zwróciłam uwagę na to, że Lucy już ma z kim spędzić odrobinę czasu^^ I ma na kogo liczyć, o czym sam wspomniałeś, ale wciąż odbiegają mi oni od za bardzo od realnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham twoje komentarze, są długie i mówią mi, co robię źle, a co robię dobrze. Co do tych czterech "punktów", to muszę się z Tobą zgodzić. Czasami jak coś piszę, to nie umiem znaleźć odpowiednich słów, i wychodzi to, co wychodzi. A co do ostatnich zdań, to też się z tobą zgodzę. Trudno mi dokładnie opisać z charakteru daną postać. Strasznie mieszam i później wszyscy wydają się tacy "nierealni", nijacy, lub po prostu tępi.
      Cieszę się, że na każdy komentarz poświęcasz troszkę więcej czasu, i cieszę się, że odwiedzasz go regularnie podobnie jak niektórzy z was, komentujących. Bardzo mnie to motywuje do dalszego pisania <3
      Nowa notka już jutro!

      Usuń
  9. Jaram się twoim opowiadaniem *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne! Masz świetny styl pisania, bardzo wciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No dobrze, zaczynamy.
    1. Za mało opisów! Takie rzeczy strasznie rzucają się w oczy, tekst staje się krótszy, a świat fantastyczny nie ma odpowiedniego zarysu, dzięki któremu można sobie go dokładniej wyobrazić.
    2. Sprawdzając Twoje teksty, mam wrażenie, jak napisała koleżanka trochę wyżej, że nie możesz dobrać odpowiednich słów. Myślę, że powinieneś trochę więcej czytać, żeby poszerzyć swoje słownictwo. :)
    3. Mimo że już to mówiłam powiem jeszcze raz - lepiej by Ci wychodziło pisanie o chłopaku. Jesteś przedstawicielem płci męskiej i czasami Lucy czy jakakolwiek inna dziewczyna jest mało "dziewczęca"...?
    4. Jak Heather i Anastasia mogą się podkochiwać w Ślizgonie? W końcu są Gryfonkami i myślę, że na poziomie ich wieku tylko się na siebie warczy.
    5. Boję się, że wkrótce zabraknie Ci pomysłów i nie będziesz mógł kontynuować tej historii. Pomysł jest, ale to za mało. Poza tym wkrótce prowadzenie bloga może Ci się znudzić. xD
    6. Hmm, nie chcę być w stosunku do Ciebie nie fair i słodzić Ci, ale z drugiej strony nie chcę być chamska... ;x Chodzi mi o to, że, w odróżnieniu od innych, nie podoba mi się Twój styl pisania. Myślę, że powinieneś nad nim popracować, bo naprawdę jest dobrze, ale mogłoby być jeszcze lepiej.
    7. DŁUŻSZE ROZDZIAŁY. :)

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz. ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Napisz mi bajki na dobranoc ;* i przeczytaj kochanie ;))
    Czaruś wszystko pięknie tylko ja cię błagam.... WIĘCEJ mi tego pisz <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Koleżanka wyżej ma absolutną rację z tą owsianką. Ja też nie bardzo ogarnęłam, o co chodzi :c A z Aną i Heather i ich zachwytem nad Alexem, moje zdanie jest mniej więcej takie: ok, Gryfonki mogłyby sucho stwierdzić, że jest przystojny, ale nic poza tym. Raczej by się nie rozpływały nad nim przez całe śniadanko, nieprawdaż?

    Plusem jest to, że faktycznie jest więcej opisów. A akcja wciąż się rozwija. Miotła w dłoń i zwodem Wrońskiego do kolejnej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne.
    Kolejnepokoleniepotterow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi się podoba. Ale rzuciło mi się w oczy, że Lucy była głodna jak wilk. xD Poza tym jest okej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam pisać rozdział, ale oczywiście nie, bo jest blog do przeczytania C':
    A tak szczerze, to trochę nie ogarniam sprawy ze Snape'm. Szlaban za tydzień? W ogóle nic nie kapuję XD Ale akcja się fajnie rozkręca :D

    OdpowiedzUsuń